Podejrzany = skazany? – „The Night Of”

Podejrzany

Mieszkasz w USA. Wychowałeś się w rodzinie umiarkowanych muzułmanów. Na uniwerku jesteś trochę inny. Starasz się wpasować, przypodobać. Pewnego dnia grupka fajnych kolesi (gwiazd uniwersyteckiej koszykówki) zaprasza Cię na imprezę. Na której będą ich super gorące dziewczyny i ich koleżanki.

Umawiasz się z kumplem, że jedziecie tam razem. Kumpel Cię wystawia w ostatniej chwili, samochodu nie będzie. Jesteś wściekły, kolejna szansa może się nie zdarzyć. Na akceptację. I bliższe poznanie się z pięknymi dziewczynami. Zabierasz więc kluczyki i ruszasz taksówką ojca w miasto.

Po paru godzinach budzisz się w kuchni, w obcym mieszkaniu. Nie dotarłeś na imprezę. Za to spędziłeś gorącą noc z piękną dziewczyną. Na górze znajdujesz jej zmasakrowane zwłoki. Panikujesz.

Nazywasz się Nasir Khan, ale znajomi wołają na Ciebie Naz.

Glina

Jesteś doświadczonym, starym gliną. Zaraz przed emeryturą. Jesteś dobry w tym, co robisz, ale zmęczony. I być może trochę zgorzkniały. W toku kilkuset spraw widziałeś już prawie wszystko. Ta, która trafi Ci się tej nocy (nocy zdarzenia, „The night of”), wydaje się najłatwiejsza w karierze. Sprawcę złapano z zakrwawionym nożem. Gdy uciekał z miejsca zbrodni. Wcześniej widziano go, gdy włamywał się do budynku ofiary. I z niego w panice wybiegał. Jedyne, co musisz zrobić, to wydobyć od tego przestraszonego chłopaka przyznanie się do winy. Bo przecież nie ma co do niej wątpliwości. Prawda? Prawda??

Twoje nazwisko budzi niestrawność i bezsenność u adwokatów kryminalnych, czy po procesie będziesz umiał powiedzieć, że ja Dennis Box zrobiłem to co słuszne?

Adwokat

Bierzesz sprawy przegrane i starasz się doprowadzić do ugody redukującej wyrok o parę lat. Czy nawet miesięcy. Jesteś tani, ale chcesz płatności w gotówce. Nie zawsze ją dostajesz, więc bywa, że godzisz się na czek. Z których jedna trzecia nie ma pokrycia. Jesteś pośmiewiskiem. Także dlatego, że masz chorobę skóry stóp budzącą obrzydzenie u większości ludzi.

Jack Strong, Twoje nazwisko to jakby dodatkowa kpina. Ale, Silny Jacku, spotykasz na swojej drodze człowieka, w którego niewinność wierzysz bez żadnych zastrzeżeń. Sprawa tego chłopaka jest natomiast zupełnie przegrana.

Naz and Jack
Dynamika relacji pomiędzy głównymi bohaterami jest bardzo ważna i tworzy jedne z najlepszych scen.

Serial kompletny…

Streściłem Wam treść pierwszego odcinka najnowszego sądowo-więziennego thrillera HBO. Ale nic nie straciliście. Wszystko, o czym piszę, jest oczywiste, nie w tym żadnej tajemnicy, pierwszy odcinek to tylko wprowadzenie. I odnośnik. We wszystkich kolejnych akcja będzie do niego wracać i krążyć wokół wydarzeń tam przedstawionych. Będziemy oglądać je z każdej strony, poznawać ich rozwinięcia i interpretacje. Prokurator będzie budował na ich podstawie swoją stuprocentową sprawę, a adwokat – starał się szukać wątpliwości. Obejrzymy klasyczny, dobrze poprowadzony thriller sądowy.

Ale to nie wszystko. Równolegle Naz trafi do więzienia o zaostrzonym rygorze, gdzie będzie czekał na proces. Ta część historii kojarzyła mi się trochę ze „Skazanymi na Showshank”. Choć nie do końca, Andy Dufresne nigdy nie dał się uwięzić, w głowie pozostał wolny aż do ucieczki. Naz, początkowo sparaliżowany strachem, szybko zaczyna rozumieć zasady więziennej gry. To być może najbardziej fascynująca część serialu – jego transformacja z nieśmiałego studenta w… nie, tego nie zdradzę. Musicie zobaczyć sami, tym bardziej, że kreacja Riza Ahmeda jest perfekcyjna – a jeżeli wydaje Wam się, że wszystko o Nazie wiecie po pierwszym odcinku, to poczekajcie na ostatni.

Naz Transformation
Naz się zmienia pod wpływem pobytu w więzieniu. Ta mniej istotna, fizyczna zmiana jest odwzorowaniem procesów zachodzących w środku.

Te dwa tory narracyjne służą do zderzania ze sobą doskonale zbudowanych i bezbłędnie zagranych postaci. Riza Ahmeda reklamować nie muszę. Po prostu obejrzyjcie dwa odcinki. To, że John Turturro zagra Jacka Stronga idealnie, nie pozostawiało dla mnie wątpliwości. Jest stworzony do tej roli, dokładnie w połowie składającej się z wywołujących śmiech gagów i pomyłek, a w drugiej połowie – z goryczy egzystencji, na którą chyba nie zasłużył. A mimo to, między dwoma połówkami, wyrasta jeszcze całość doskonałej kreacji człowieka doświadczonego i cynicznego, którego motywacje nigdy nie są jasne, a działania często budzą politowanie. I który jest jedyną nadzieją Riza.

Wśród ról drugoplanowych, obok detektywa Boxa, o wspomnienie upomina się głośno kreacja ojca – Salima Khana, jednego z dwóch ludzi na całym świecie, który wierzy w niewinność syna. Peyman Moaadi ze skupieniem, nie szarżując, opowiada dojmującą historię człowieka, który, choć traci niemal wszystko, nie przestaje wierzyć.

Peyman Mooadi
Kreacja Peymana Mooadiego jest bardzo skupiona i dyskretna. W tym tkwi jej siła.

Do dobrego aktorstwa twórcy topowych seriali zdążyli nas już chyba przyzwyczaić. „Night Of” ten poziom trzyma, trudno znaleźć kreację, której by czegoś brakowało. Ale wyjątkowym ten serial czyni zakończenie.

… z niezapomnianym zakończeniem

Jak to może się skończyć? Jak tego nie schrzanić? Zadanie przed twórcami niezwykle trudne, już od zamierzchłych czasów „Lost” często ich przerastające. W tym przypadku to problem: jak uniknąć banału i żeby z jednej strony nie zanudził nas godny pożałowania happy end, a z drugiej – nie zabiła banalność dołującego zakończenia, gdzie sprawiedliwość przegrywa, a zło triumfuje. Otóż sprawiedliwość i prawda wygrywają, zło nie triumfuje. Paru ludzi okazuje się przyzwoitszymi, paru innych – głupszymi lub gorszymi niż się wydawało z początku. A jednak nie ma w tym triumfie prawdy zwycięstwa, nie ma w sprawiedliwości pokrzepienia, nie ma nadziei w przyszłości. Jak w życiu: nikt nie wygrywa, wielu przegrywa, a na cztery łapy spada tylko kot.

Mateusz Myślicki

Advertisements

Published by

widzialemczytalem

Jestem 33 letnim facetem. Aktualnie uczę angielskiego i próbuję zrobić doktorat. Byłem w życiu profesjonalnym graczem komputerowym, dziennikarzem na pół etatu, wykładowcą na ćwierć etatu, brygadzistą w ekipie wywożącej ciężkie odpadki z fabryki (na etat, za granicą), nieudanym pokerzystą. I parałem się paroma innymi rzeczami. Kim bym nie był jedno towarzyszyło mi zawsze - uwielbienie dla dobrych historii. Od czasu adaptera, który stał w domu i co jakiś czas, ku zachwytowi kilkuletniego dzieciaka odtwarzał historię mola książkowego Miki Mola, przez pochłoniętą w wieku kilkunastu lat w zarwane noce Trylogię Tolkiena, do dzisiejszych seriali i kryminałów - dobre historie były moim narkotykiem. Żyjąc w Anglii nauczyłem się szybko czytać po angielsku, bo brakowało mi książek, więc naprawdę, dosłownie, serio nie potrafię żyć bez gawęd i opowieści. Tutaj chciałem się tą pasją podzielić.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s